„Skazani na ból” Agnieszki Lingas-Łoniewskiej

Sięgając po tą książkę, myślałam, że mam do czynienia z kolejnym romansidłem z happy endem. Faktem jest, że znaczna część powieści dotyczy miłości, która jak już wiecie nie kończy się jednak happy endem. Nie jest to jednak historia o tandetnej miłości.

Jest to opowieść o miłości silniejszej od wszystkiego i wszystkich. To takie uczucie, które doświadcza się tylko raz w życiu i trwa aż po grób, a nawet i dłużej. Dawno żadna książka nie wywarła na mnie takiego wrażenia. Łzy ciekły wręcz strumieniami po moich policzkach. Po przeczytaniu tej książki długo nie mogłam się pozbierać – tak mną emocjonalnie wstrząsnęła.

Ta książka jest dowodem prawdziwej miłości, którą tak ciężko jest Nam dzisiaj spotkać. Jeżeli lubicie książki, które zapadają w pamięć, to ta książka jest jak najbardziej dla Was. Przetoczę kilka fragmentów, aby jeszcze bardziej zachęcić Was do zapoznania się z tą historią:

„Będąc ze mną jesteś skazana na ból. Na cierpienie. I na niebezpieczeństwo”

„Nie potrzebuje przeszłości, bo tak naprawdę jej nie miałem. Liczy się tylko tu i teraz. Ty i ja. Niczego więcej nie chcę. A jeśli to zniknie, mnie też już nie będzie.”

Książka „Skazani na ból” opisuje losy dwóch młodych ludzi Aleksa 20-latka, który od nastoletnich lat jest skinheadem. Należy do bractwa ślepo wpatrzonego we właściwe dla skinheadów poglądy. I Amelii 18-letniej licealistki pochodzącej z dobrego domu. Pewnego dnia młodzi poznają się w dramatycznych okolicznościach. Amelia wracając z lekcji gry na gitarze, których udzielała, zostaje napadnięta przez grupę chuliganów.

Zbieg okoliczności sprawił, że całe zajście widział Aleks, który nauczony pomagać kobietom, ruszył nieznajomej na pomoc. Aleks proponuje Amelii, że w dni kiedy będzie udzielała lekcji, będzie po nią przyjeżdżał i ją odwoził. Dziewczyna ochoczo godzi się na tą propozycję. Tak o to zaczyna się ich niełatwa relacja. Po mimo, że nic ich nie łączy, a wręcz przeciwnie wszystko dzieli, młodzi zakochują się w sobie. Nie jest to jednak łatwa miłość. Zakochani muszą ukrywać się przed rodzicami dziewczyny, którzy mogliby nie zaakceptować ich relacji.

Trudno jest również Amelii zrozumieć i zaakceptować poglądy i zachowania bractwa. Z czasem jednak dziewczyna zostaje zaakceptowana przez przyjaciół Aleksa. Sielanka nie trwa jednak długo. Na jaw wychodzi brutalna prawda, która zatrzęsie ich światem. Okazuje się, że Amelia jest z pochodzenia żydówką, co w połączeniu z poglądami Aleksa nie może dać szczęśliwego zakończenia. Para rozstaje się.

Bractwo wściekłe na dziewczynę, próbuje wziąć odwet. Przed zemstą ratuję ją ponownie Aleks. Miłość okazuje się silniejsza od wszelakich różnic. Młodzi po mimo nieprzychylności bractwa i rodziców Amelii postanawiają być razem. Ich świat ponownie zatrzęsie informacja o ciąży Amelii. Wydawałoby się, że wszystko zaczyna się układać i teraz na młodych czeka tylko szczęśliwe życie. Nic bardziej mylnego autorka zaskakuje czytelnika zakończeniem bez happy endu. Co wydarzy się w życiu Amelii i Aleksa? Aby się tego dowiedzieć musicie koniecznie sięgnąć po tą książkę.

Post Author: Patrycja Czubak

24-letnia studentka, pedagogiki medialnej. Prowadzi bloga "Kobiecym Okiem" na którym łączy kilka pasji. Refleksje o życiu, recenzje kosmetyczne, inspirujące wpisy o filmach, książkach czy blogach. Jest typem społecznika angażującym się w pomoc drugiemu człowiekowi. Lubi również podróżować.

4 thoughts on “„Skazani na ból” Agnieszki Lingas-Łoniewskiej

    Kamila

    (27 sierpnia 2017 - 19:30)

    Nie słyszałam wcześniej o tej książce. Mogłaby mi się spodobać

    Agata

    (27 sierpnia 2017 - 22:15)

    Uwielbiam książki młodzieżowe. Opis brzmi genialnie, ale muszę powiedzieć, że nie lubię czytać recenzji, gdzie dowiaduję się, czy książka ma happy end czy nie, więc już mam jeden świetny tytuł spalony, buuu…

    blogierka

    (27 sierpnia 2017 - 23:16)

    Ten tytuł tak bardzo pasuje do mojej sytuacji- nerw kulszowy, ledwo siedzę i od kilku tygodni żyję w bólu…wolałabym miłosne rozterki jak w książce zamiast tego ;).

    Justyna Żuk

    (28 sierpnia 2017 - 18:13)

    Fajna recenzja, ale zbyt dużo zdradza. 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *